Nasza strona internetowa używa plików cookies. Zobacz politykę prywatności.

nowe oznaczenie reklam w google

← powrót do listy

04.11.25 / news

Autor: Monika Adamczyk

Zauważyłeś, że reklamy w wynikach Google od niedawna są inaczej oznaczone? Etykieta “Ad” przy każdej reklamie została usunięta i została zamieniona na całą sekcję oznaczoną jako “Sponsored”.

Nie, nie przewidziało Ci się. Google właśnie wdrożyło globalną zmianę, która miała się zakończyć w październiku 2025. Na pierwszy rzut oka to tylko kosmetyka. Ale w digital marketingu rzadko chodzi tylko o kosmetykę. Ta pozornie drobna korekta to część szerszej strategii Google.

Dlaczego Google to robi?

Dotychczasowa etykieta „Ad” (czyli „Reklama”) była elementem wielu dyskusji – część użytkowników nie odróżniała wyników płatnych od organicznych, co budziło wątpliwości dotyczące przejrzystości.

Oficjalnie Google tłumaczy zmianę etykiety na sekcję „Sponsored” dążeniem do większej czytelności i transparentności. W ten sam nurt wpisuje się nowa możliwość ukrywania reklam – ma ona wzmacniać poczucie kontroli nad treściami, które użytkownik widzi. W praktyce, jeśli reklama nie trafia w oczekiwania lub intencje odbiorcy, może po prostu zniknąć z jego wyników wyszukiwania.

Tyle teorii.

Praktyka i doświadczenie branżowe podpowiadają coś jeszcze. Sekcja „Sponsored” może skuteczniej zacierać granicę między wynikami płatnymi a organicznymi. Wygląda bardziej "naturalnie" i mniej technicznie niż twarde "Ad" (Reklama), które pojawiało się obok każdego wyniku reklamowego.

Czy więc chodzi o transparentność, czy raczej o subtelne zwiększenie klikalności (i przychodów Google)? Ostateczną odpowiedź dadzą dopiero dane. Ale naiwnością byłoby ignorowanie tej drugiej opcji.

Jakie są konsekwencje dla reklamodawców?

Na pierwszy rzut oka zmiana etykiety może wydawać się czysto wizualna. W rzeczywistości jednak wpływa na sposób, w jaki użytkownicy postrzegają i wchodzą w interakcję z reklamami. Słowo „Sponsored” brzmi mniej technicznie i mniej „reklamowo” niż dotychczasowe „Ad”, co może subtelnie zmieniać zachowania użytkowników w wynikach wyszukiwania.

Z jednej strony, nowa możliwość ukrywania reklam oznacza, że użytkownicy faktycznie zyskali większą kontrolę nad tym, co widzą. To może prowadzić do mniejszej liczby przypadkowych kliknięć, bo odbiorcy szybciej wyeliminują komunikaty, które uznają za nieistotne. W efekcie w kampaniach może wzrosnąć udział kliknięć od użytkowników rzeczywiście zainteresowanych ofertą — a więc potencjalnie lepszej jakości ruch.

Z drugiej strony, sama sekcja „Sponsored” jest mniej kontrastowa i wizualnie bardziej zlewa się z wynikami organicznymi i innymi sekcjami niż dotychczasowe „Ad”. W efekcie część użytkowników może nie zauważać różnicy między reklamą a wynikiem naturalnym, co może przełożyć się na wzrost CTR – ale niekoniecznie wynikający z większej świadomości, a raczej z mniejszej rozpoznawalności treści sponsorowanych.

W krótkim horyzoncie oznacza to na pewno fluktuacje metryk. Zanim rynek znajdzie nowy punkt równowagi, będziemy obserwować wahania.

Co to oznacza dla Twojego biznesu?

Niezależnie od tego, która interpretacja jest bliższa prawdy – czy Google faktycznie stawia na transparentność, czy po prostu testuje, jak subtelnie zwiększyć liczbę kliknięć – wniosek strategiczny jest jeden. Musisz być gotowy na oba scenariusze.

Jeśli wygra transparentność: Użytkownicy zaczną świadomie filtrować reklamy. Zostanie Ci mniej kliknięć, ale będą pochodzić od realnie zainteresowanych osób. Wygra ten, kto ma najlepszy "message-match" i idealnie trafia w intencję.

Jeśli wygra "zacieranie granic": Dostaniesz więcej przypadkowego, potencjalnie droższego ruchu od ludzi, którzy nie odróżnili reklamy od wyniku organicznego. Wygra ten, kto najszybciej odfiltruje na podstawie danych, co konwertuje i nie przepali budżetu na puste kliki.